Witam
Serdecznie!
Dziś opowiem Wam historię z pewnego
przedszkola, w którym dzieci nie chciały grać w żadne gry. Ich przedszkolanka
wpadła więc na pewien pomysł.
Pani Zosia była przedszkolanką w
pewnym Małopolskim przedszkolu. Wraz z Panią Teresą opiekowała się grupą
czterolatków funkcjonujących w przedszkolu pod nazwą Treflików. Pani Zosia
wielokrotnie próbowała zaproponować dzieciom różne gry, one jednak nie były
zainteresowane. O wiele bardziej wolały zabawy zabawkami lub rysowanie. Pani
Zosia wpadła więc na pewien pomysł.
Dzieci
przygotowały i ułożyły na podłodze kolorowe kartki w ten sposób by tworzyły one
planszę gry chińczyka. Przedszkolanka przygotowała też również po cztery stroje
przygotowane z bibuły w kolorze żółtym, zielonym, niebieskim i czerwonym.
Prawie wszystko było już gotowe ale nie było kostki do gryL. Na
szczęście pani Teresa przypomniała sobie o dużej pluszowej kostce znajdującej
się wśród zabawek.
Panie
poustawiały dzieci w odpowiednich miejscach i zaczęła się gra. O dziwo
sprawiała dzieciom ogromnie dużo radości i emocji. Każde z dzieci chciało być
pionkiem w grze i chciało rzucać kostką. Radości było co nie miara i od tej
pory zmieniło się podejście dzieci do gier. Panie jeszcze kilkakrotnie
oferowały dzieciom udział w żywych grach ale i po te zwykłe małe dzieci sięgały
coraz częściej.
Wiele z tych
dzieci nawet będąc starszymi chętniej sięga po gry. Dziś lubią one grać w gry
Trefla takie jak: „5 sekund”; „Kolejkę”
i „Ogonek”; „Ego”; „Kalambury DE LUXE” i „Kapsle skaczące”. Już nie trzeba ich
przekonywać do tego, że gry są świetną zabawą, bo bardzo dobrze wiedzą to same.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz