wtorek, 24 marca 2015

Chińczyk u Adamczyków



Witam Serdecznie!
            W ostatnim poście przedstawiłam zasady gry w chińczyka. Dziś  opiszę przebieg jednej z rozgrywek w tą grę.
            Państwo Adamczyk w pewną sobotę postanowili spędzić wspólne popołudnie. Wszyscy zgodnie po trudnym tygodniu stwierdzili, że deszcz za oknem nie jest dobrą pogodą na spacery, a oglądanie telewizji już im się trochę znudziło. A więc co tu robić? Ada (mama) zaproponowała grę w jakąś grę towarzyską. Adam (tata) stwierdził, że to dobry pomysł, ale jaką? Agatka (córka 5 lat) zaproponowała może chińczyk? Na to Alan (syn 7 lat) krzyknął tak! Uwielbiam chińczyka.
A więc decyzja zapadła – dzisiejsza rodzinna potyczka rozstrzygnie się na planszy chińczyka.
            Kto chce zielone? –zapytał tata. Ja! – krzyknął Alan. Agatka wzięła czerwone, Ada żółte. Tak więc Adamowi zostały już tylko niebieskie pionki. Rzuty kostkami rozstrzygnęły o kolejności w gze – Adam zaczyna, a zgodnie z ruchem wskazówek zegara druga jest Agatka, potem Alan, a na końcu Ada.
Po pierwszych rzutach kostkami tylko Adzie udało się wyjść ze schowka na pole startowe i ruszyć aż 5 pól do przodu. Po dwóch kolejnych kolejkach już wszyscy wyszli pionkami ze schowka. W następnej zaś Agata zbiła pionka taty do schowka. Natomiast Adam dwie kolejki później zbił pionka Ady. Pionek ten był już bliski wejścia do domku, a tymczasem musiał zacząć swą wędrówkę po planszy od początku.
Pierwszym pionkiem, który znalazł się na mecie był pionek zielony (Alana). Później pionki Ady i Agatki znalazły się w domku. Już tylko Adam nie miał żadnego pionka, który ukończyłby grę. Miał natomiast dwa pionki, które czekały na to wejście do domku. W następnej kolejce szczęście uśmiechnęło się do niego podwójnie i oba pionki znalazły się na mecie. Dla porównania reszta graczy miała tylko po jednym pionku w domku.
Po godzinnej rozgrywce jako pierwsza Agatka miała komplet pionków w domku – wygrała ona zatem tę rodzinną potyczkę. Druga była Ada, potem Alan, a na końcu Adam.
            Wszyscy jednak traktowali to jako dobrą zabawę i na pewno za tydzień znów spędzą razem miło czas na spacerze lub grając w jakąś grę planszową.




poniedziałek, 23 marca 2015

Chińczyk - zasady gry



Witam Serdecznie!
            Dziś przedstawię grę planszową, która nazywa się chińczyk. Jest to jedna z prostszych gier towarzyskich. Mogą w nią grać same dzieci ale i całe rodziny.
Chińczyk to gra przeznaczona dla dwóch, trzech lub czterech osób. Pudełko zawiera planszę, cztery pionki w kolorze żółtym, cztery w kolorze zielonym, cztery w kolorze czerwonym, cztery w kolorze niebieskim oraz jedną kostkę do gry. Jest to zestaw dla czterech osób, gdyż każdy gracz ma do dyspozycji cztery pionki w jednym kolorze. Tak więc każdy z graczy musi wybrać sobie swój kolor pionków i ustawić je w czterech polach tego samego koloru na kraju planszy (schowek). Pozostaje już tylko ustalenie kolejności gry (najlepiej rzucić kostką, kto wyrzuci największą ilość oczek ten zaczyna).
Przedstawię teraz zasady gry:
     Każdy z graczy rzuca trzy razy kostką. Gdy wyrzuci 6 oczek na kostce stawia pionek na polu startowym swojego koloru. Dodatkowo rzuca kostką jeszcze raz i przesuwa się po planszy o tą ilość oczek zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
     Gdy pionek wyjdzie ze schowka to każdy ruch pionka jest zgodny z ruchem wskazówek zegara i z liczbą oczek wyrzuconą w jednokrotnym rzucie kostki.
     Gdy gracz wyrzuci na kostce liczbę oczek 6 to powtarza rzut i porusza się o sumę ilości oczek w obu rzutach.
     Gdy gracz wyrzucił na kostce liczbę oczek 6 ma również prawo również wypuścić kolejnego pionka ze schowka po czym rzuca ponownie kostką i porusza się dowolnym pionkiem o liczbę oczek, którą wyrzucił w drugim rzucie.
     Gdy gracz wyrzuci na kostce liczbę oczek 6, po czym  wyrzuci znów 6 to rzuca kostką dopóki na kostce nie pojawi się inna ilość oczek od 6.
     Jeśli pionek jednego koloru stanie na polu, na którym stoi już pionek innego koloru to ten zbija go do schowka.
     Gdy pionek obejdzie całą planszę dookoła i stanie na polu startowym to ma prawo wejść do domku (pola o tym samym kolorze w środkowej części planszy). Aby tam wejść trzeba jednak wyrzucić 6 oczek na kostce.
     Gdy wszystkie pionki gracze są zablokowane (są w schowku lub czekają na wejście do domku) gracz ten rzuca trzy raazy kostką. Gdy wyrzuci 6 oczek wchodzi do domku lub wychodzi ze schowka.
     Wygrywa gracz, który jako pierwszy wprowadzi wszystkie swoje pionki do domku.

            Życzę miłej gry w chińczyka.
           




piątek, 20 marca 2015

Zosia układa puzzle



Witam Serdecznie!
            Dziś przedstawię historię Pani Zosi i jej pierwszych puzzli.
Pani Zosia jest osobą w wieku 65 lat. Nigdy wcześniej nie układała ona puzzli. Jako żona, mama, a potem babcia zawsze miała dużo obowiązków domowych, a co za tym idzie miała mało czasu na swoje sprawy. Oprócz obowiązków domowych była ona również aktywna zawodowo. Dopiero po przejściu na emeryturę w wieku 60 lat stwierdziła, że ma za dużo wolnego czasu. Była ona bowiem bardzo dobrze zorganizowaną kobietą. Przygotowywała posiłki dla rodziny, sprzątała, zajmowała się wnukami itp., ale wieczorami siedziała znudzona przed ekranem telewizora.
Pewnego dnia robiąc zakupy zauważyła piękne puzzle 1500 części z wizerunkiem Wieży Eiffla. I choć bardzo się jej spodobały nie kupiła ich twierdząc, że nie będzie umiała ich łożyć. Tego samego dnia wieczorem znów siedząc prze telewizorem znudzona żałowała iż nie zakupiła tych pięknych puzzli. Następnego dnia wróciła do tego sklepu i zakupiła ostatnie opakowanie – tak jakby czekało właśnie na nią. Zadowolona przyniosła je do domu i otwarła opakowanie. Po chwili zaczęła się zastanawiać jak w ogóle układa się takie puzzle? Intuicyjnie zaczęła rozdzielać elementy ramki i środkowe części. Trafiła jednak na nowy problem gdzie ja to będę układać? Spisała wymiary obrazka i poszła do sklepu budowlanego po pomoc. Zakupiła tam dyktę. Po powrocie do domu zadowolona stwierdziła – mam już wszystko!. Zabrała się więc do układania. Zaczęła od ramki. Gdy po trzech dniach powstała ramka obrazka Zosia była bardzo zadowolona. Potem zaczęła układać kawałki wieży, których dopasowanie było łatwiejsze. I tak kawałek po kawałku powstawał obraz słynnej paryskiej wieży.
Po wielu długich zimowych wieczorach do ułożenia zostały już tylko elementy nieba. Ale i one zostały idealnie dopasowane do obrazka. Zaginął jednak jeden element układanki. Zosi zrobiło się bardzo smutno. Postanowiła poszukać tego elementu. Przeszukała cały dom i nic – chyba diabeł Ogonem nakrył!. Prawie cały ułożony obraz z puzzli leżał jak tort bez wisienki na jego  górze.
Po kilku dniach  Zosia zauważyła jakby coś było pod sofą i odsunąwszy ją z wielkim trudem krzyknęła – JEST !! Znalazł się!! Tak to był właśnie ten zaginiony element układanki. Włożyła go w puste miejsce układanki – wreszcie mam wszystko!.
            Tak właśnie wyglądało pierwsze układanie puzzli w wykonaniu Pani Zosi.  Po oprawieniu w ramkę i powieszeniu obrazu Zosia z dumą spogląda na swoją wieżę Eiffla. Ale jej przygoda z puzzlami nie skończyła się. Na każdy okres jesienno-zimowy kupuje sobie nowe puzzle i układa je.
                          

czwartek, 19 marca 2015

Puzzle dla każdego



Witam Serdecznie!
            W tym poście postaram się pokazać Wam, że puzzle są dobre dla osób w dowolnym wieku. Można by rzec od dwóch lat do sto dwóch, a i więcej teżJ.
            Zacznę może od najmłodszych. Wiele małych dzieci ciekawią kolorowe obrazeczki, które można do siebie dopasowywać. Za pomocą metody prób i błędów dopasowują do siebie te części, aż za którymś razem się uda. Po wielu takich małych sukcesach  maluszek (od ok. trzeciego roku życia) ułoży swoje pierwsze obrazki – swoje pierwsze puzzle dla dzieci.
            Starsze dzieci i nastolatki też mogą układać puzzle. Obrazki do ułożenia uzależnione są od wieku i zainteresowań dziecka np.: jedni układają Harrego Pottera, a inni rakietę kosmiczną. Ważna tutaj jest również ilość części, która wraz z wiekiem dziecka jest coraz większa (od najprostszych puzzli – 2 części, potem 3, 4, 6, 8, 9, …, 100, 20, 500 itd.).
            Ludzie dorośli często wybierają w bogatą kolorystykę układanki, które przedstawiają piękne krajobrazy lub znane budowle (jesienny park, czy podświetlona Wież Eiffla). Składają się one wówczas z dużej ilości części (500, 1000, 1500 itp.). Sama znam wiele osób, które układają puzzle.
            Pytanie jednak brzmi dlaczego warto układać puzzle? Przyczyn jest wiele, ale najprostszą z nich jest po prostu to, że jest to coś innego niż patrzenie ciągle w telewizor lub inne czynności, które wykonujemy codziennie. U dzieci małych układanki pomagają rozwijać je intelektualnie, ale i dają im wiele radości i dobrej zabawy. U starszych jest podobnie. Dzięki puzzlom ćwiczymy wzrok, ponieważ dopasowujemy do siebie małe, często podobne części. Jest to też dobre ćwiczenie cierpliwości gdyż ułożenie całego obrazka jest dość czasochłonne; jak również duże wyciszenie wewnętrzne. Układanki te mogą też być zabawą integrującą całą rodzinę.
Ja w następnym poście przedstawię historię Pani Zosi i jej nowej układanki. Jest to opowieść o osobie podobnej do wielu z nas – zabieganej, mającej zawsze dużo do zrobienia; która jednak w pewnym momencie swego życia dostrzegła brak jakiegoś swojego, własnego zajęcie.
Zachęcam do czytania moich następnych postów.

           

środa, 18 marca 2015

Firmowe potyczki



Witam Serdecznie!
            W tym poście chciałam przedstawić świetną metodę na spędzenie miło czasu po pracy dla współpracowników firmy. Chciałam tutaj zaproponować zabawę w gry planszowe.
            Powszechnie znane są dziś firmowe wigilie, imprezy okolicznościowe, wyjazdy integracyjne itp. Mają one pozwolić nam się poznać nie tylko od strony obowiązków zawodowych. Wspólne jedzenie i rozmowy są bez wątpienia integrujące. Warto jednak pamiętać by nie przesadzić z alkoholemJ.
Ciekawym rozwiązaniem są też wyjścia na kręgle czy też lodowisko. Myślę, że nawet jeśli nie jesteśmy dobrzy w grę w kręgle lub w jeździe na łyżwach to warto brać udział w takich przedsięwzięciach.
Inną metodą zawodowej integracji może również być wspólne wyjście do kina lub teatru. Nie wiele  się porozmawia w trakcie seansu (spektaklu) ale przeżywa się wspólnie dane wydarzenie, co także  integruje. A po kinie (teatrze) zawsze można pójść razem na piwo by porozmawiać.
            Ja jednak chciałam zaproponować coś jeszcze innego, coś co nie wymaga żadnych nakładów finansowych, można to zorganizować po pracy w siedzibie firmy (o ile szef się zgodziJ). Chodzi mi mianowicie o granie w gry planszowe. Trzeba jeszcze zorganizować te gry. Ale myślę, że wielu z nas ma coś takiego w domu. A jeśli okaże się, że jest z tym problem to zawsze można coś kupić lub pożyczyć od znajomych. Jest również inna możliwość – warto sprawdzić czy jakaś „dobrze wyposażona” biblioteka w naszym mieście nie posiada planszówek do wypożyczenia. Sama znam jedną bibliotekę, która coś takiego praktykuje.
            Gdy zorganizujemy już materiały do zabawy, trzeba już tylko przygotować stoliki i do zabawy zapraszamy wszystkich zainteresowanych. Myślę, że fajnie będzie jak uda nam się ograć szefa, który wciąż się nas czepiaJ. Ale pamiętajmy jednak aby traktować to jako rozrywkę, świetną zabawę bo tylko wtedy ma to sens. Stres odkładamy na bok, a do zabawy podchodzimy na luzie.
            Sądzę, że propozycja ta jest ciekawa i warta zorganizowania w Twojej firmie – także serdecznie zapraszam do gry.