Witam
Serdecznie!
W dzisiejszym poście opowiem o
pewnej rozgrywce w grę „Mistakos”.
Asia zawołała tatę, który odpoczywał
na kanapie po wczorajszej imprezie urodzinowej. Nie miał szczególnej ochoty na
granie w gry ale biorąc pod uwagę wczorajszą uroczystość nie chciał odmawiać
córce wspólnej zabawy.
Dziewczynka
poprosiła też mamę do wspólnej zabawy. Ona również miała dużo zajęć gdyż
chciała posprzątać trochę po gościach córki. Postanowiła jednak nie odmawiać
córce ale poprosiła ją jednak o kilka minut aby mogła skończyć swoją pracę.
Asia wraz z tatą zasiedli przy
pudełku z grą. Tata dokładnie obejrzał pudełko i jego zawartość i zaczął na
głos czytać zasady gry. Dziewczynka podzieliła krzesełka kolorami. Tata dostał
niebieskie krzesełka, mama zielone, a Asia wzięła sobie czerwone. Dziewczynka
wraz z tatą po zapoznaniu się z zasadami gry postanowili popróbować sobie układanie
krzesełek. Dostrzegli, że krzesełka z „Mistakos” nie są jednakowe, a różnią się
kształtami nóżek, siedzisk i oparć. Po tej obserwacji próbowali układać wieże z
krzesełek i dostrzegli, że nie jest to takie proste ale za to spadające stołki
są bardzo zabawne.
Wreszcie w
pokoju pojawiła się mama, które skończyła swoje zadania i zasiadła razem z nimi
do gry. Śmiechu było co nie miara gdy elementy gry Trefla co nóż spadały i
zabawa zaczynała się od nowa. Zazwyczaj to mama kładła tak krzesełko, że piękna
wieża burzyła się bezpowrotnie. W ostatniej rozgrywce wszyscy byli zdumieni gdy
duża wieża już stała, a krzesełka się skończyły co z pewnością było niezwykłym
sukcesem, a na jego ukoronowanie Asia zgrabnym ruchem ręki zburzyła wieżę, a
wszyscy wybuchli śmiechem. Tak wyglądała rozgrywka w „Mistakos”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz