piątek, 20 marca 2015

Zosia układa puzzle



Witam Serdecznie!
            Dziś przedstawię historię Pani Zosi i jej pierwszych puzzli.
Pani Zosia jest osobą w wieku 65 lat. Nigdy wcześniej nie układała ona puzzli. Jako żona, mama, a potem babcia zawsze miała dużo obowiązków domowych, a co za tym idzie miała mało czasu na swoje sprawy. Oprócz obowiązków domowych była ona również aktywna zawodowo. Dopiero po przejściu na emeryturę w wieku 60 lat stwierdziła, że ma za dużo wolnego czasu. Była ona bowiem bardzo dobrze zorganizowaną kobietą. Przygotowywała posiłki dla rodziny, sprzątała, zajmowała się wnukami itp., ale wieczorami siedziała znudzona przed ekranem telewizora.
Pewnego dnia robiąc zakupy zauważyła piękne puzzle 1500 części z wizerunkiem Wieży Eiffla. I choć bardzo się jej spodobały nie kupiła ich twierdząc, że nie będzie umiała ich łożyć. Tego samego dnia wieczorem znów siedząc prze telewizorem znudzona żałowała iż nie zakupiła tych pięknych puzzli. Następnego dnia wróciła do tego sklepu i zakupiła ostatnie opakowanie – tak jakby czekało właśnie na nią. Zadowolona przyniosła je do domu i otwarła opakowanie. Po chwili zaczęła się zastanawiać jak w ogóle układa się takie puzzle? Intuicyjnie zaczęła rozdzielać elementy ramki i środkowe części. Trafiła jednak na nowy problem gdzie ja to będę układać? Spisała wymiary obrazka i poszła do sklepu budowlanego po pomoc. Zakupiła tam dyktę. Po powrocie do domu zadowolona stwierdziła – mam już wszystko!. Zabrała się więc do układania. Zaczęła od ramki. Gdy po trzech dniach powstała ramka obrazka Zosia była bardzo zadowolona. Potem zaczęła układać kawałki wieży, których dopasowanie było łatwiejsze. I tak kawałek po kawałku powstawał obraz słynnej paryskiej wieży.
Po wielu długich zimowych wieczorach do ułożenia zostały już tylko elementy nieba. Ale i one zostały idealnie dopasowane do obrazka. Zaginął jednak jeden element układanki. Zosi zrobiło się bardzo smutno. Postanowiła poszukać tego elementu. Przeszukała cały dom i nic – chyba diabeł Ogonem nakrył!. Prawie cały ułożony obraz z puzzli leżał jak tort bez wisienki na jego  górze.
Po kilku dniach  Zosia zauważyła jakby coś było pod sofą i odsunąwszy ją z wielkim trudem krzyknęła – JEST !! Znalazł się!! Tak to był właśnie ten zaginiony element układanki. Włożyła go w puste miejsce układanki – wreszcie mam wszystko!.
            Tak właśnie wyglądało pierwsze układanie puzzli w wykonaniu Pani Zosi.  Po oprawieniu w ramkę i powieszeniu obrazu Zosia z dumą spogląda na swoją wieżę Eiffla. Ale jej przygoda z puzzlami nie skończyła się. Na każdy okres jesienno-zimowy kupuje sobie nowe puzzle i układa je.
                          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz