Witam Serdecznie!
Dziś przedstawię
historię Pani Zosi i jej pierwszych puzzli.
Pani Zosia jest osobą w wieku 65 lat. Nigdy
wcześniej nie układała ona puzzli. Jako żona, mama, a potem babcia zawsze miała
dużo obowiązków domowych, a co za tym idzie miała mało czasu na swoje sprawy.
Oprócz obowiązków domowych była ona również aktywna zawodowo. Dopiero po
przejściu na emeryturę w wieku 60 lat stwierdziła, że ma za dużo wolnego czasu.
Była ona bowiem bardzo dobrze zorganizowaną kobietą. Przygotowywała posiłki dla
rodziny, sprzątała, zajmowała się wnukami itp., ale wieczorami siedziała znudzona
przed ekranem telewizora.
Pewnego dnia robiąc zakupy zauważyła piękne puzzle
1500 części z wizerunkiem Wieży Eiffla. I choć bardzo się jej spodobały nie
kupiła ich twierdząc, że nie będzie umiała ich łożyć. Tego samego dnia
wieczorem znów siedząc prze telewizorem znudzona żałowała iż nie zakupiła tych
pięknych puzzli. Następnego dnia wróciła do tego sklepu i zakupiła ostatnie
opakowanie – tak jakby czekało właśnie na nią. Zadowolona przyniosła je do domu
i otwarła opakowanie. Po chwili zaczęła się zastanawiać jak w ogóle układa się
takie puzzle? Intuicyjnie zaczęła rozdzielać elementy ramki i środkowe części.
Trafiła jednak na nowy problem gdzie ja to będę układać? Spisała wymiary
obrazka i poszła do sklepu budowlanego po pomoc. Zakupiła tam dyktę. Po powrocie
do domu zadowolona stwierdziła – mam już wszystko!. Zabrała się więc do
układania. Zaczęła od ramki. Gdy po trzech dniach powstała ramka obrazka Zosia
była bardzo zadowolona. Potem zaczęła układać kawałki wieży, których
dopasowanie było łatwiejsze. I tak kawałek po kawałku powstawał obraz słynnej
paryskiej wieży.
Po wielu długich zimowych wieczorach do ułożenia
zostały już tylko elementy nieba. Ale i one zostały idealnie dopasowane do
obrazka. Zaginął jednak jeden element układanki. Zosi zrobiło się bardzo
smutno. Postanowiła poszukać tego elementu. Przeszukała cały dom i nic – chyba
diabeł Ogonem nakrył!. Prawie cały ułożony obraz z puzzli leżał jak tort bez
wisienki na jego górze.
Po kilku dniach
Zosia zauważyła jakby coś było pod sofą i odsunąwszy ją z wielkim trudem
krzyknęła – JEST !! Znalazł się!! Tak to był właśnie ten zaginiony element
układanki. Włożyła go w puste miejsce układanki – wreszcie mam wszystko!.
Tak właśnie wyglądało
pierwsze układanie puzzli w wykonaniu Pani Zosi. Po oprawieniu w ramkę i powieszeniu obrazu
Zosia z dumą spogląda na swoją wieżę Eiffla. Ale jej przygoda z puzzlami nie
skończyła się. Na każdy okres jesienno-zimowy kupuje sobie nowe puzzle i układa
je.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz