wtorek, 12 stycznia 2016

Agata 5



Witam Serdecznie
            W dzisiejszym poście postaram się Wam przedstawić dalsze losy Agaty, będące jednocześnie ostatnią już częścią tej historii. Z jej postacią mogliście zapoznać się już w czterech poprzednich postach. Poniżej przedstawiam kontynuacje tej historii.
            Oto ona:
Od tych wakacji Agata regularnie odwiedzała z córką Tadka. Również Tadek przyjeżdżał do Polski by spędzić z nimi trochę czasu. Po wielu latach Agata czuła się przy Tadku tak jak wtedy, gdy tak bez pamięci się w sobie zakochali. Działało to również w drugą stronę. Tadek jednak trzymał dystans nie chcąc obciążać ukochanych dziewczyn swoją niepełnosprawnością. Dla Agaty nie miało to jednak znaczenie, tak jak i to, że przez wiele lat go przy niej nie było. Wróciło bowiem uczucie, które kiedyś ich połączyło i dziewczyna nie wyobrażała sobie aby Tadek mógł znów zniknąć z jej życia. Obie z córką dążyły do przekonania Tadka aby mogli być wreszcie prawdziwą rodziną.
            Tosia i Jan znów obawiali się o przyszłość córki, która chcę związać się z mężczyzna na wózku. Wiedzieli jednak, że przez wiele lat żyła ona sama nie dlatego, że nie mogła sobie nikogo znaleźć lecz dlatego, że zawsze kochała właśnie tego jedynego Tadka.
            Po pewnym czasie i Tadek zrozumiał, że już dłużej nie chce i nie potrafi żyć bez swoich pań i postanowił się oświadczyć Agacie. Ona mówiąc tak dodała tylko, że czekała na to wiele lat. Wszyscy postanowili zostać w Polsce, gdzie są ich rodziny. Kupili sobie piękny dom z ogródkiem dostosowany do potrzeb Tadka. Agata z mężem spełniali się zawodowo, Ania zaś poszła w ślady rodziców i również poszła na studia z myślą o karierze naukowej.
            To już ostatnia część historii Agaty. Na moim blogu pojawią się jednak inne niemniej ciekawe historie. Zachęcam do zapoznawania się z nimi. W oczekiwaniu jednak na te publikacje zachęcam do spędzania czasu ze swoimi bliskimi. Dla rodziców polecam gry „5 sekund Junior” i „Kalejdoskop 50 gier”.



           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz