poniedziałek, 20 czerwca 2016

Adaś



Witam Serdecznie!
            W dzisiejszym poście opowiem Wam historię z pewnego polskiego i całkiem zwyczajnego domu. Mam nadzieję, że czytając ją uśmiech pojawi się na Waszych twarzach, a może nawet ktoś z Was troszkę się utożsami z jej postaciami. Zachęcam do lektury.
            Oto ona:
            Elka była mamą czteroletniego szkraba o imieniu Adaś. Chłopiec od pewnego czasu lubił grać w gry planszowe. Elka czasami zastanawiała się wraz z mężem Henrykiem, czy Adaś lubi grać w gry, czy tylko wygrywaćJ? Adaś wybrał dziś „Chińczyka”. Chłopiec bowiem z ogromną chęcią i zaangażowaniem wyciągał planszę z pudełka, ustawiał pionki, tacie podał instrukcję, a sam wziął w rączki kostkę informując rodziców, że pierwszy będzie rzucał. Mimo to Henryk zdecydowanym głosem wyczytywał z instrukcji, że osobę rozpoczynającą grę ustala się po pojedynczym rzucie kostką każdej z osób. Ta osoba, która wyrzuci największą ilość oczek rozpoczyna grę. Mały Adaś jednak za nic ma tą zasadę i rzuca kostką, by wyruszyć z pola startowego. Rodzice zgodnie stwierdzili, że pominą ten mały szkopuł, jak wybór rozpoczynającego grę.
Adaś wyrzucił 6 co od razu wywołało uśmiech na jego twarzy – wyszedł bowiem na pole startowe.
Tata poinformował go o tym, że przysługuje mu po wyrzuceniu 6 dodatkowy rzut kostką. Tym razem wypadło 5. Adaś pojechał więc dumnie licząc każde pole 5 pól do przodu.
Mama była druga i wyrzuciła 3, tata po niej 4 i oboje nie ruszyli się z miejsca.
            Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak przebiegała niniejsza rozgrywka zachęcam Was do czytania mojego bloga. Właśnie tam pojawi się kontynuacja tej historii. W oczekiwaniu na ich publikację zachęcam Was do zagrania właśnie w „Chińczyka”. Trefl oferuje tą grę w wielu bajkowych wydaniach – każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam też do grania w karty firmy Trefl np.: „Zootopia karty Piotruś” lub układanie puzzli Trefl np.; „Batman v Superman”.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz