Witam
Serdecznie!
W dzisiejszym poście opowiem Wam
historię z pewnego polskiego i całkiem zwyczajnego domu. Mam nadzieję, że
czytając ją uśmiech pojawi się na Waszych twarzach, a może nawet ktoś z Was
troszkę się utożsami z jej postaciami. Zachęcam do lektury.
Oto ona:
Elka była mamą czteroletniego
szkraba o imieniu Adaś. Chłopiec od pewnego czasu lubił grać w gry planszowe.
Elka czasami zastanawiała się wraz z mężem Henrykiem, czy Adaś lubi grać w gry,
czy tylko wygrywaćJ? Adaś wybrał dziś „Chińczyka”. Chłopiec
bowiem z ogromną chęcią i zaangażowaniem wyciągał planszę z pudełka, ustawiał
pionki, tacie podał instrukcję, a sam wziął w rączki kostkę informując
rodziców, że pierwszy będzie rzucał. Mimo to Henryk zdecydowanym głosem
wyczytywał z instrukcji, że osobę rozpoczynającą grę ustala się po pojedynczym
rzucie kostką każdej z osób. Ta osoba, która wyrzuci największą ilość oczek
rozpoczyna grę. Mały Adaś jednak za nic ma tą zasadę i rzuca kostką, by
wyruszyć z pola startowego. Rodzice zgodnie stwierdzili, że pominą ten mały
szkopuł, jak wybór rozpoczynającego grę.
Adaś
wyrzucił 6 co od razu wywołało uśmiech na jego twarzy – wyszedł bowiem na pole
startowe.
Tata
poinformował go o tym, że przysługuje mu po wyrzuceniu 6 dodatkowy rzut kostką.
Tym razem wypadło 5. Adaś pojechał więc dumnie licząc każde pole 5 pól do
przodu.
Mama była
druga i wyrzuciła 3, tata po niej 4 i oboje nie ruszyli się z miejsca.
Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak
przebiegała niniejsza rozgrywka zachęcam Was do czytania mojego bloga. Właśnie
tam pojawi się kontynuacja tej historii. W oczekiwaniu na ich publikację
zachęcam Was do zagrania właśnie w „Chińczyka”. Trefl oferuje tą grę w wielu
bajkowych wydaniach – każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam też do grania w karty
firmy Trefl np.: „Zootopia karty Piotruś” lub układanie puzzli Trefl np.;
„Batman v Superman”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz