wtorek, 13 października 2015

Historia Klementynki! 2



Witam Serdecznie!
                Dzisiaj postaram się kontynuować opowiadanie o Klementynie. Historia ta jest kontynuacją poprzedniego posta. Zachęcam do lektury.
                Trzy lata po narodzinach pierwszego syna para doczekała się drugiego dziecka. Klementyna bardzo chciała mieć córkę. Na świat przyszedł jednak syn. Tadek był dumnym tatą dwóch synów, natomiast Klementyna była zawiedziona. W międzyczasie zmarła na cukrzycę jej mama. Był to straszny cios dla dziewczyny i jej taty. Oboje potrzebowali sporo czasu, by nauczyć się żyć bez niej. W tym trudnym czasie niewątpliwie pomogły im dzieci, którymi trzeba było się zająć, dla których trzeba było codziennie wstać.
                Gdy dziewczyna zaszła w trzecią ciążę bardzo wierzyła, ze tym razem doczeka się wreszcie córeczki. Los jednak bywa przewrotny. Więc gdy urodziła trzeciego syna rozpłakała się zawiedzona. Tadek jednak pękał z dumy. Trzeci syn w porównaniu do starszych braci okazał się strasznym łobuziakiem, który codziennie musiał coś zmalować.
                Klementyna miała żal do męża, że nie było go przy niej gdy, coś się działo z dziećmi. Gdy najstarszy syn się poparzył wrzątkiem, najmłodszy złamał rękę lub poparzył się topioną folią Tadek był w pracy za granicą. Nie przeszkadzało jej to jednak w wydawaniu zarobionych przez niego pieniędzy. Klementyna wydawała dużo niekoniecznie sensownie, no bo po co jej dziesiąta deska do kuchni lub setna bluzka.  Mąż zdenerwował się na żonę, gdy spostrzegł się jaka jest rozrzutna. Gdy najstarszy syn ukończył 18 lat upoważnił go do swego konta w banku, a cofnął upoważnienie żony. Wówczas syn podczas nieobecności Tadka zajmował się opłacaniem rachunków. To nie spodobało się Klementynie i wywołało ogromną awanturę.
                Jeśli jesteście zainteresowani dalszymi losami Klementyny zachęcam do czytania mojego następnego posta. Postaram się w nim zobrazować jej dalsze losy. W oczekiwaniu na jego publikację proponuję gry towarzyskie np.: „Kalejdoskop 50 gier” Lub „5 sekund”. Dla najmłodszych polecam grę „5 sekund Junior”.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz